Chat

Aktualna pora roku: WIOSNA - Luna awansuje! Teraz jest Wyższą Omegą! -

Licznik Odwiedzin

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Moon. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 maja 2016

Od Moon cd. Siri

Brak komentarzy:
Dmuchnęłam w grzywkę, która pod wpływem wiatru zasłaniała mi oczy. Gdy już poprawiłam widoczność, spojrzałam w niebo. Słońce było już wysoko i raziło mnie w oczy. Było także przyjemnie ciepło. Przeniosłam swój wzrok na Siri. Leżała na trawie na plecach. Zapewne obserwowała chmury. Westchnęłam i także runęłam na ziemię. Jednak ja nie lubię tak leżeć i nic nie robić. Jakby tak.. choć odrobinę rozrywki. Zerwałam jeden z pobliskich dmuchawców. Przybliżyłam go do oczu i zaczęłam z zaintrygowaniem obserwować. Gdy już obejrzałam z każdej strony i policzyłam wszystkie ‘’parasolki’’ dmuchnęłam w niego z całej siły.
Puch leciutko uniósł się w górę, ale nagle delikatny wietrzyk skierował go na mnie. Parę ‘’spadochroników’’ wleciało mi prosto na nos. Natychmiast kichnęłam. Aż podskoczyłam. Siri zaczęła się śmiać.
- Na zdrowie! – starała się stłumić śmiech łapą.
- Dzię.. Apsik!!! – przerwało mi kolejne kichnięcie.
Zaczęłam się śmiać razem z Siri. Nagle zauważyłam, że jedna z chmur na niebie przypominała… owcę! I to jak realistyczną!
- Patrz, Siri! Owca!
- Owca? Gdzie? – zaczęła się rozglądać.
- Nie taka owca… Chmura-owca! – podniosłam łapę wskazując prosto w górę, gdzie widniało obłoczkowe zwierzę.
- A to nie lwica?
- A możliwe. – zaśmiałam się zdając sobie sprawę, że te uszy są bardziej ‘’lwie’’.
Znów wszczęłyśmy obserwację. Więc ja znów ‘’zaintrygowałam’’ się dmuchawcami. Tym razem zerwałam garść. Wstałam i podeszłam do Siri.
- Co jest? – zapytała, a ja na to uśmiechnęłam się chytrze.
Dmuchnęłam całym bukietem prosto w waderę. W powietrze uniosło się całe mnóstwo puchuuu…


<Siri?>


sobota, 30 kwietnia 2016

Od Moon cd. Siri

Brak komentarzy:
Zmieszałam się. Totalnie nie poznałam jej.
- Siri, powiadasz… - obeszłam ją z każdej strony robiąc oględziny.
Po czym gwałtownie zachichotałam spuszczając łeb w dół.
- A no tak! – chichrałam się głupio. – Wybacz. To może od początku.. – starałam się zachować powagę, aczkolwiek sytuacja ta mnie poważnie rozśmieszyła. – Cześć Siri, jestem Moon.
Symbolicznie podałam jej łapę. Ona potrząsnęła nią i powiedziała z uśmiechem:
- Miło poznać.
- Emmm.. a co ty tak właściwie robisz tutaj tak wcześnie? – zaczęłam sensowny temat.
No bo przecież nikt nie jest takim idiotą, jak ja, żeby wypadać w nocy z jaskini.. Ehh..
- To samo pytanie mogłabym zadać tobie. – uśmiechnęła się chytrze.
- No wiesz.. jakoś nie idzie mi spanie. – wyszczerzyłam zęby w uśmiechu.
- Koszmary? Znam to uczucie…
- Koszmary.. nie, skądże. Po prostu.. – co by ty wymyślić, by nie wyjść jak zwykle na totalną pacankę? – Lubię spacerować w nocy.
- Uhm.. – popatrzyła na mnie w sposób, który doskonale znałam..
Czyli znów oblałam się rumieńcem. Dlaczego ja nie potrafię kłamać?! Muszę coś..
- Może chciałabyś ze mną potrenować? – dobra propozycja.. brawo ja.
- Co dokładnie? – dopytała się.
- No bo wiesz.. Codziennie trenuję. O tej porze dnia akurat biegam. Takie tam..
- Nie mam nic lepszego do roboty. – westchnęła. – Więc zgadzam się.
Poszłyśmy razem z Siri nad rzekę. Nie główną, tylko taką poboczną, wpadającą do głównej – nad rzekę, w pobliżu której zazwyczaj ćwiczyłam. Znajdował się tam niewielki obszar bez drzew. Było płasko i trawa nie była za wysoka. Idealnie. Miałam tam już obczajoną długą, fajną trasę do biegania. Na niej jest także wiele zwalonych pni drzew, więc nawet by można było ją uznać za trasę do biegów przełajowych. Gdy byłyśmy już na miejscu odwróciłam się przodem do Siri i opierając się o drzewo powiedziałam:
- To tu.
Wadera rozejrzała się i odparła:
- Całkiem tu ładnie.
No, nie zaprzeczę. Rzeczywiście to całkiem urokliwe miejsce. Szczególnie o tej porze roku. Kwitło tu sporo kwiatów.
Spojrzałam na słońce. Całkowicie już wzeszło.
- To jak? Zaczynamy? - zapytałam z lekkim uśmiechem. - Ale najpierw opiszę ci trasę. Najpierw biegnie się prosto, wzdłuż rzeki. Tam, gdzie jest to grube drzewo - mówiłam dokładnie wskazując. - jest zakręt w prawo. Później jest długi odcinek z dużą ilością zwalonych drzew - to są przeszkody...
I tak dalej i tak dalej. Wystarczyło nawet tylko patrzeć pod łapy i widzieć uklepaną już trawę. A cała trasa zaczynała i kończyła się w tym samym miejscu.

<Siri?>

piątek, 29 kwietnia 2016

Od Moon cd. KTOŚ

Brak komentarzy:
Każdego kolejnego dnia wstawałam z coraz gorszym nastrojem. Miałam już serdecznie dość tych... koszmarów, paskudnych koszmarów, które śniły mi się każdej nocy. Widziałam w nich wszystko to, co w moim życiu było najokropniejsze. Moja rodzina.. Przyjaciele.. Tak jakże niedawne porwanie.. podczas którego przeżyłam najgorsze chwile mojego obskurnego życia.
---
Gwałtownie się zerwałam ze snu. Dysząc ciężko rozejrzałam się dookoła. Leuna, moja.. ekhę współlokatorka podniosła głowę i spojrzała na mnie wzrokiem pełnym litości. Czułam jak rumienię się ze wstydu pomieszanego z gniewem. Czułam się jak idiotka. Rzuciłam się cicho do wyjścia, tak aby nie obudzić reszty współlokatorów - dzieci Leuny. Wypadłam na podwórze. Tak wyglądało większość moich poranków. Przetarłam oczy łapą i oparłam się o drzewo. Zjechałam po nim układając się w kłębek. Postanowiłam spróbować zasnąć jeszcze na chwilę - w końcu było jeszcze ciemno.
Jednak bezskutecznie. Zaspana udałam się nad najbliższe jeziorko. Ochlapałam pysk i runęłam plecami na brzeg. Zaczęłam obserwować gwiazdy. Były piękne tej nocy. Rozpoznawałam po kolei każdą. To mnie odprężało. Wsłuchiwałam się także w niesamowitą ciszę, która panowała dookoła.
Po niedługim czasie gwiazdy zaczęły zanikać, a na horyzoncie wyłaniało się słońce. Było nadal tak spokojnie…
Ale nagle poczułam zapach obcego wilka. Zerwałam się na cztery łapy i warcząc rzuciłam:
- Ktoś ty?!

<Ktoś?>

Valérie (Moon) dorosła!

Brak komentarzy:
,,I don't want anyone to lose...’’
Imię: Moon, dawna Valérie
Skróty: Nienawidzi, gdy ktoś skraca lub zdrabnia jej imię.
Ksywka: Yukki
Urodziny: Zimny, grudniowy dzień… Tyle pamięta.
Głos
Płeć: Wadera
Wiek: 2 lata
Charakter: Moon z reguły jest bardzo przyjacielską i miłą wilczycą, z dużym poczuciem humoru, oczywiście – dla przyjaciół. Zawsze towarzyska, pomocna i godna zaufania. Bardzo sympatyczna, odpowiedzialna.. Ma niesamowity dar przekonywania. Jest doskonałym strategiem i potrafi dobrze dowodzić.
Zawsze najpierw dba o bezpieczeństwo innych, potem swoje. Jest zdolna do poświęceń, nawet takich, których nie miałaby szans przeżyć. Za przyjaciółmi w ogień by wskoczyła. Jest wierna, aż do ostatniej kropli krwi. Wierna jak pies... Ogromnie lojalna względem watahy i przyjaciół. Ma szlachetne i waleczne serce. Swoją nadzwyczajną jak na waderę siłą chce bronić watahę. Twardo i stanowczo stąpa po ziemi. Jest uparta w dążeniu do celu, który sobie obrała - nie chce już nikogo utracić... Rodziców w życiu nie poznała, jedyna matka, ta która ją przygarnęła – nie żyje. Wszyscy dawni przyjaciele tak samo.
Jednak jeszcze się trzyma. Trzyma się w dobrej, jak na to, co przeszła w ostatnich latach, kondycji. Żyje dla watahy, w której się wychowała.. Żyje dla watahy, która jest jej bliska.. Żyje dla watahy, w której żyła i została pochowana jej rodzina.. Żyje dla watahy, którą całym sercem kocha.. Całym sercem...
Jednak każdy ma swoje wady, czyż nie? Moon, zwana także Yukki czyli.. odwaga, nie jest żadnym wyjątkiem. Bywa uszczypliwa, dla wilków, które zwyczajnie jej nie pasują. Dużą jej wadą jest spory brak opanowania. Zwyczajnie – matka natura nie obdarzyła ją dobrą cierpliwością. Potrafi się nieźle zdenerwować i to nie tak po wadersku – zarzuci grzywą i się fochnie, ale jej gniew była całkiem groźny. Zdarza się, że zaatakuje. Może i wygląda na drobną i niepozorną samicę, ale naprawdę jest zaskakująco silna, wytrzymała i przede wszystkim – zacięta. Kolejną jej wadą jest to, że ona wręcz nie potrafi okazać słabości. Twarda babka, czasem nawet za bardzo. Jest także bardzo pyskata. Ojj... bardzo pyskata. Ma też takie chwile, w których lubi zrobić komuś na złość, co jest zresztą normalne. Każdy lubi raz za czas kogoś porządnie wkurzyć.
Twarda, lojalna, wierna buntowniczka, która nie chce już nikogo utracić...
Status: Wyższa Epsilon
Funkcja: Strateg
Partner: Nigdy w życiu nie potrafiłaby komuś zaufać do tego stopnia.
Dzieci: -
Rodzina: Rodzina? Rodzina... Ona nie żyje. Nie ma jej! I nie będzie...
Przyjaciele: Poszukuje prawdziwych przyjaciół...
Żywioł: Kosmos
Moce:
- Zna całą mapę nieba (tzn. wie gdzie leży jaka gwiazda itp.) i dzięki temu ma doskonałą orientację w terenie.
- Potrafi przybrać Kosmiczną Formę, zwaną także Kosmiczną Furią. Jej futro ciemnieje, a pojawiają się jarzące się pięknym błękitem pręgi, paski oraz charakterystyczny księżyc w okolicach biodra. Zaś na lewej, przedniej łapie pojawiają się znaki znaczące Yukki... Podczas owej Furii wyostrzają jej się zmysły, staje szybsza i zwinniejsza, a przede wszystkim – ma ostrzejsze pazury i kły. Oho.. maszyna do zabijania :3
- Zmienia się w kosmicznego smoka
Przedmioty: Rysie oko, eliksir żywiołu Mrozu
Inne:
- niekiedy jej błękitne oczy świecą
- jest biseksualna
- potrafi bardzo dobrze modulować głosem i dzięki temu pięknie śpiewa
- jest bardzo wysoka jak na waderę
- dba o formę i uwielbia biegać
- nie upiększa się żadnymi dodatkami, naszyjnikami, spinkami.. Ceni sobie naturalność.
- zawsze o tej samej porze rozpoczyna ciężki, codzienny trening, dokładniej mówiąc treningi – siłowy, szybkościowy i wytrzymałościowy.
Lubi: Ciepło, obserwowanie księżyca, trenowanie.
Nie lubi: Chamstwa i nietolerancyjności.
Właściciel: Larien
Galeria:
Kosmiczna Forma
Kosmiczny Smok
X
X
X
X
X
X
X
X
X
X
X
X
X
X
© Agata | WS
x x x x x x x.